Alicja Gościmska

Wybitny pedagog w szkole w Laskach

Wychowawczyni w internacie chłopców

Autorka wielu opracowań tyflologicznych

 

Z żałobnej karty

Władysław Gołąb

22 stycznia 1991 roku w szpitaliku zakładowym w Laskach zmarła mgr Alicja Gościmska, wybitny polski tyflolog, autorka cennych prac, wielki człowiek i wychowawca. Alicja Gościmska przyszła na świat w rodzinie ziemiańskiej 15 stycznia 1908 roku. Ukończyła romanistykę na uniwersytecie poznańskim, pracowała jako nauczycielka, a od roku 1934 związała się z Laskami. Była bliską współpracowniczką Matki Elżbiety Róży Czackiej. Pracowała jako wychowawczyni z grupami chłopców. Rozwinęła harcerstwo i wprowadzała nowatorskie zajęcia usprawniające w terenie oraz kulturalno-świetlicowe. Od lat sześćdziesiątych prowadziła dział tyflologii. Napisała wiele artykułów i referatów, opublikowała kilka pozycji książkowych. Była czynna zawodowo do ostatniej chwili swego bogatego życia. Za wybitne zasługi dla środowiska polskich niewidomych w roku 1990 otrzymała Nagrodę im. kpt. Jana Silhana. Uroczysty pogrzeb odbył się 25 stycznia w Laskach. Wzięli w nim udział byli wychowankowie, dzieci i młodzież oraz przyjaciele. Sylwetce Alicji Gościmskiej nasza redakcja poświęci obszerniejszy szkic w jednym z najbliższych numerów.

Pochodnia, marzec 1991

 

Alicja Gościmska nie żyje

Władysław Gołąb

22 stycznia br., jak już o tym pisaliśmy, w szpitaliku zakładowym w Laskach zmarła Alicja Gościmska. Mszę w dniu 25 stycznia koncelebrowało pięciu księży. W kondukcie pogrzebowym, poza społecznością laskowską, wzięły udział setki przyjaciół. Odeszła jak wielu innych „Ludzi Lasek”, by zasilić korzenie Dzieła, zapoczątkowanego przed laty przez Matkę Elżbietę Czacką i kontynuowanego przez następców. Alicja Gościmska urodziła się 15 stycznia 1908 roku w dworze swych dziadków – Alicji i Juliusza Gościmskich – w Rożdżałach. Folwark Rożdżały, położony o 7 km na północny wschód od Kalisza nad niewielką rzeczką Swędrnią, prawym dopływem Prosny, liczył wtedy blisko 600 morgów gruntu. Jak informuje ówczesny kronikarz: „zabudowania folwarczne murowane; piękny dwór z parkiem i ogrodem owocowym, oranżerią i winnicą”. Pierworodną młodych państwa Gościmskich – Zygmunta i Marii z Plucińskich ochrzczono w kościele parafialnym pod wezwaniem św. Jakuba w Tłokinii, imieniem babci Gościmskiej – Alicja. Przypuszczalnie, jak tylko zdrowie matki i córki na to pozwoliło, młodzi Gościmscy opuścili dom rodzinny i przenieśli się do swojego majątku w Kobylnikach, położonych nad tą samą Swędrnią o przeszło 20 km w górę rzeczki. Kobylniki były mniejszym folwarkiem, liczącym około 500 morgów gruntów, dobrze zagospodarowanym, jak większość majątków ziemskich w Wielkopolsce. Państwo Gościmscy mieszkali tu do roku 1913. Tu też przyszli na świat Zofia i Antoni. Zofia zmarła podczas drugiej wojny światowej, a Antoni jest księdzem, cenionym prawnikiem Archidiecezji Warszawskiej. W roku 1909 ojciec Alicji miał wypadek – gdy objeżdżał pole, koń się potknął, zrzucając jeźdźca, co spowodowało paraliż lewostronny. Po dłuższej kuracji w Poznaniu niedowład ustąpił. W roku 1913 państwo Gościmscy sprzedali majątek i z całą rodziną wyjechali do Szwajcarii, w celu wzmocnienia zdrowia rekonwalescenta. Zamieszkali w uzdrowiskowej miejscowości Montreux. „Z okien naszych widać było Leman (Jezioro Genewskie) i ośnieżone szczyty gór – wspominała Alicja Gościmska. – Pierwszymi francuskimi słowami, jakie poznałam, była nazwa jednego z tych szczytów – (Dent du Midi – Ząb Południa). Ze wspomnień szwajcarskich zachowałam w pamięci głównie obrazy piękna przyrody – zachody słońca nad jeziorem, pola kwitnących narcyzów (...), wiosenne kwiaty dziko rosnące, oglądane w czasie spacerów z ojcem, karmienie łabędzi u brzegów Lemanu, stary zamek Chillon. Ojciec, zamiłowany przyrodnik, potrafił zwrócić moją uwagę na każdy skromny kwiatek”. Wspomnienia Alicji Gościmskiej z Montreux rzucają światło na jej psychikę – szczególne umiłowanie piękna. O zamku Chillon, o którym później dużo czytała u Byrona, ledwie wspomina, natomiast ileż słów zachwytu poświęca kwiatom, pięknu gór i zachodom słońca! W roku 1914 przyszła na świat siostra Wanda, najmłodsza z czworga dzieci. W roku 1919 państwo Gościmscy powrócili do Polski i zamieszkali w Poznaniu. Z miastem tym było związane rodzeństwo pani Marii Gościmskiej – brat Leon Pluciński (1875–1935), wybitny działacz społeczny i polityczny, późniejszy komisarz w randze ministra Wolnego Miasta Gdańska oraz Zygmunt Pluciński (1882–1933), adiutant gen. J. Dowbora-Muśnickiego. Podczas pobytu w Szwajcarii Alicja pobierała nauki w domu, a po przybyciu do Poznania przez trzy lata chodziła do gimnazjum im. generałowej Zamoyskiej i dalsze trzy do gimnazjum prywatnego sióstr urszulanek (tzw. czarnych) przy ul. Szewskiej. Alicja musiała być niezwykle utalentowaną dziewczyną, skoro maturę zdała w roku 1925, mając zaledwie 17 lat. Egzamin pisemny składało się wówczas z pięciu przedmiotów. Z egzaminu ustnego była zwolniona. Gimnazjum sióstr urszulanek było doskonałe. Duży wpływ na młodziutką Alicję wywarły wykłady Romana Pollaka i ks. Kotowskiego. Roman Pollak (1886–1972) był równocześnie wykładowcą na Uniwersytecie Poznańskim, a później twórcą Instituto di Cultura Polacca Attiglio Begey w Turynie. Ks. Kotowski był znakomitym historykiem. W 1925 roku Alicja Gościmska podjęła studia na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Poznańskiego na kierunku romanistyka i filologia klasyczna. Z czasem zrezygnowała z filologii klasycznej. Natomiast dodatkowo chodziła na język włoski, a przez dwa lata studiowała polonistykę, by wreszcie jako drugi fakultet wybrać psychologię. Z ogromnym zainteresowaniem uczęszczała na wykłady prof. Bogdana Nawroczyńskiego (1882–1974), wybitnego pedagoga, autora cennych prac z zakresu pedagogiki i organizacji szkolnictwa. Mimo tak licznych zainteresowań, Alicja Gościmska zdała przewidziane programem egzaminy w ciągu czterech lat. Pozostało jej tylko napisanie pracy. Za temat wzięła: „Paul Bourget jako psycholog”. Przypomnijmy, że Paul Bourget (1852–1935), francuski prozaik, poeta, stworzył swego rodzaju filozofię miłości. Przeciwstawiał się naturalizmowi Zoli. Pod koniec życia poruszał problemy sumienia w duchu katolickim. Pisanie pracy Alicja Gościmska odłożyła jednak na później. „Zaczęły się moje <karnawały>, to znaczy weszłam w życie towarzyskie w większym wymiarze” – pisze w swych wspomnieniach. To chyba był jedyny okres w jej życiu, kiedy ta zaledwie 21-letnia dziewczyna trochę korzystała z młodości. Robiła jednak również w tym czasie wiele interesujących rzeczy: udzielała korepetycji, nauczyła się maszynopisania, odbyła dwuletni staż nauczycielski i w roku 1933 obroniła pracę magisterską. Przez dwa następne lata nauczała w prywatnej szkole pani Rozmuskiej. W 1935 roku Alicja Gościmska wyjechała na rekolekcje ojca Korniłowicza do majątku państwa Kleniewskich w Lubelskiem. W drodze powrotnej zatrzymała się na miesiąc w zakładzie w Laskach: „I tak w roku 1935 rozpoczęła się przygoda całego mego życia – Laski” – pisze w swych wspomnieniach. A oto jak dalej, bardzo skrótowo, opisuje ten okres: „Praca z Matką Założycielką z zakresu tyflologii, praca z małymi chłopcami niewidomymi w internacie, wyjazdy na kwestę – w Poznańskie, do Lwowa, kierowanie zbiórką ogólnopolską – tyle wrażeń do roku 1939. Po czym udział w obronie Warszawy – wrzesień 1939 roku, prace w stolicy podczas okupacji, udział w Powstaniu 1944 roku. Od roku 1945 praca wychowawcza z chłopcami jedenasto-, czternastoletnimi, prowadzenie harcerstwa oraz samorządu w internacie chłopców – wszystko pasjonujące. W roku 1953 Pan Bóg otworzył przede mną inne perspektywy, wyrywając na jakiś czas z wiru, a często nadmiaru, zajęć wśród ludzi”. 8 grudnia 1953 roku Alicja Gościmska wstąpiła do zakonu kontemplacyjnego karmelitanek w Warszawie. Były to dla niej pierwsze, wspaniałe rekolekcje. Po trzech latach uznano jednak, że jej organizm nie przyzwyczai się do braku powietrza i ruchu. Ciągłe zapadanie na zdrowiu zmusiło ją do opuszczenia murów zakonnych jeszcze przed złożeniem ślubów wieczystych. Przez następne siedem lat Alicja Gościmska pracowała w diecezji gorzowskiej, początkowo z polecenia biskupa Teodora Benscha, a następnie Jerzego Stroby, jako wykładowca na kursach katechetów i wizytatorka diecezjalna. Niezwykle ważnym działem pracy było przygotowywanie materiałów pomocniczych do nauki religii, w tym dużo tłumaczeń z języka francuskiego oraz pisanie stałych artykułów do miesięcznika „Katecheta”. Spod jej pióra wyszły m.in. pogadanki religijne dla przedszkolaków, wydane przez Księgarnię św. Wojciecha. Akcją szkoleniową objęła pięć diecezji zachodnich. Była to praca niezwykle pasjonująca, ale i bardzo męcząca. W 1963 roku Alicja Gościmska była już skrajnie wyczerpana. Musiała zrezygnować z tej pracy, a na zaproszenie pana Antoniego Marylskiego powróciła do Lasek, do jedynego miejsca w Polsce, gdzie znajdował się jej prawdziwy dom. Jeszcze przed powrotem do zakładu, w lecie 1963 roku Alicja Gościmska oddała do druku większą pracę zaadaptowaną z języka francuskiego; były to teksty z Pisma Świętego oraz z liturgii mszalnej, zestawione w celu przygotowania dziecka do pierwszych sakramentów świętych. Za otrzymane honoraria sfinansowała dobudówkę do jednego z domów laskowskich, przeznaczoną na pracownię historyczną i archiwum im. Tadeusza Czackiego. Pierwszą poważniejszą pracą tyflologiczną było tłumaczenie książki flamandzkiego autora Kriekemansa „Pedagogie Generalne”. Autor na przeszło 400 stronicach tekstu przedstawił syntetycznie kolejne działy wychowania. Na podstawie tej pracy przygotowano podręcznik dla potrzeb niewidomych. Na wniosek Henryka Ruszczyca powołano w zakładzie komisję tyflopedagogiczną, której przewodniczącą została Alicja Gościmska. Kierowała nią, a także działem tyflologii aż do roku 1983. Potem zajęła się niemal wyłącznie pracą z zakresu historii i tyflologii. Działała do ostatnich chwil swego życia. Dopiero wylew krwi do mózgu w dniu 16 stycznia oderwał ją od przygotowywanych tekstów. Na trzy miesiące przed śmiercią odebrała pierwsze egzemplarze książki „Pan Zygmunt z Lasek”, poświęconej Zygmuntowi Serafinowiczowi. Książka ta sprawiła jej wielką radość, bo już obawiała się, że nie doczeka się jej ukazania. A oto wykaz ważniejszych publikacji laskowskich Alicji Gościmskiej: „Co wniosła grupa chłopców ociemniałych na skutek wojny do życia chłopców niewidomych w zakładzie specjalnym”; „Dzielni” (szkic – „Ludzie Lasek”); „Torowała nowe drogi niewidomym. Matka Czacka jako tyflolog i wychowawca”; „Laski w czasie okupacji” (razem z Ryszardem Kamińskim); „Pan Zygmunt z Lasek” (opracowanie merytoryczne oraz napisanie niektórych rozdziałów); „Matka Elżbieta Róża Czacka” – Jadwigi Stablińskiej – przygotowanie przypisów i wyboru pism. Jaka była w życiu osobistym Alicja Gościmska? Przyjaźniłem się z nią przez wiele lat. Miała w sobie szczególny ład. Nie traciła czasu, ale też go nie żałowała, gdy chodziło o sprawy zasadnicze. Była zawsze skora do pomocy. Na jej obietnicy można było budować nawet najważniejsze sprawy. Potrafiła też innych wciągać w pracę. W zagadnieniach wychowawczych była niezwykle wymagająca. Do dziś jej wychowankowie opowiadają różne historyjki i wspominają niezwykle surowe kary; ale po latach mówią o tym bez żalu. Za wszelką cenę chciała ich uczynić ze spiżu, odpornych na zło i trudności życiowe. Niezwykle cenili ją tacy ludzie, jak ks. Prymas Wyszyński i arcybp Jerzy Stroba. Gdy rozmawiałem z ks. Prymasem o kolejnej książce, nad którą pracowała pani Gościmska, powiedział: „No, jeżeli nad tym pracuje panna Ala Gościmska, to można być spokojnym. Ona niczego nie zaniedba!”. Była z wyglądu skromna i słaba, a przecież potrafiła góry przenosić.

Pochodnia, kwiecień 1991