Antoni Marylski

Budowniczy Lasek

Jeden z najbliższych współpracowników matki Elżbiety Czackiej

Przewodniczący Zarządu Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi

Na dwa lata przed śmiercią przyjął święcenia kapłańskie

 

W setną rocznicę urodzin

Władysław Gołąb

W dniu 28 lutego 1971 roku w kaplicy zakładowej w Laskach odbyła się niezwykła uroczystość. Ksiądz Prymas kard. Stefan Wyszyński udzielił święceń kapłańskich „Budowniczemu Lasek” 76-letniemu Antoniemu Marylskiemu, prezesowi Zarządu Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi, najbliższemu współpracownikowi Matki Założycielki Elżbiety Czackiej. Antoni Marylski za za zgodą Księdza Prymasa przeszedł cały kurs seminaryjny prywatnie. Zdał wszystkie przewidziane programem egzaminy.

Kilka miesięcy później po tym wydarzeniu uczestniczyłem we Mszy świętej celebrowanej przez księdza Marylskiego. Cóż to była za celebracja! Ileż emocjonalnego, sięgającego najgłębszych pokładów serca zaangażowania wkładał ten człowiek w Eucharystię. W pierwszej chwili niezwykle wolno wymawianie przewidzianych rytem tekstów liturgicznych potraktowałem jako zasłabnięcie, ale w miarę wciągania się w dramaturgię Ofiary zrozumiałem, że celebrans przeżywa każdym swoim nerwem to, co sprawuje.

Księdza Antoniego Marylskiego poznałem jako człowieka świeckiego w roku 1951 podczas urlopu spędzanego w Sobieszewie. Mieszkałem wówczas na wsi, a pan Marylski w Zakładzie wraz z kolonią dzieci niewidomych. Kilka razy towarzyszyłem mu w drodze na plażę. Jakże to był uroczy, pełen dowcipu człowiek. Kojarzył mi się z postaciami sienkiewiczowskimi – to typowy szlachcic w najlepszym wydaniu. Później spotykałem go sporadycznie. Pamiętam spotkanie w domu państwa Kowalików przy ul. Świętojerskiej. Pan Marylski mówił o filozofii św. Tomasza. Na spotkaniu tym między innymi powiedział: „Moja wiara w Boga jest znacznie głębsza od wiary w moje własne istnienie”. Później usłyszałem z ust samego Księdza Prymasa Wyszyńskiego, że był to jeden z najwybitniejszych polskich znawców tomizmu.

Od lat sześćdziesiątych moje spotkania z panem Marylskim były częstsze. Służyłem mu głównie jako prawnik, ale też rozmawialiśmy na różne tematy ogólne. Skonstatowałem wówczas, że mam do czynienia z człowiekiem o głębokiej kulturze humanistycznej, prześwietlonej duchem chrześcijańskim. Miał w sobie zarówno swobodę człowieka z towarzystwa, jak i pokorę franciszkanina posiadał ogromną wiedzę filozoficzną, a zarazem umiał słuchać, traktując na serio wiedzę rozmówcy. Ostatni raz odwiedziłem go w końcu marca 1973 roku. Byłem z żoną, przyjął nas wspaniałym chlebem laskowskim. Kiedy zobaczył, że moja małżonka zachwyciła się tym chlebem, odprowadzając nas do samochodu, wstąpił do piekarni i wręczył żonie bochenek. W tym geście był jakiś niezwykły symbol. Wiem, że za ten dar chleba nigdy do końca nie odwdzięczę się Laskom... Może trzeba w tym miejscu jeszcze dodać, że podczas tych ostatnich spotkań proponował mi wejście do Zarządu Towarzystwa, gdyż był wakat po śmierci Henryka Ruszczyca.

Ksiądz Antoni Marylski urodził się przed stu laty 21 października 1894 roku we dworze w Pęcicach pod Pruszkowem. Marylscy, herbu Ostoja, wywodzili się ze szlachty wołyńskiej. W księgach grodzkich zamku łuckiego znajduje się zapis z roku 1728, z którego wynika, że Erazm Marylski otrzymuje wieś Torki. Pradziadek księdza, Piotr Marylski był kapitanem wojsk Tadeusza Kościuszki, dziadek Eustachy (1806–1871) przyjaźnił się z Fryderykiem Chopinem, Kazimierzem Brodzińskim, Kazimierzem Wójcickim i hrabią Skarbkiem. Z zawodu był prawnikiem, pasjonował się geografią i historią. Wydał między innymi „Pomniki i mogiły Polaków na cmentarzach zagranicznych” oraz „Wspomnienia zgonu zasłużonych w narodzie Polaków”. Eustachy był trzykrotnie żonaty. Z trzeciej żony Ludgardy z Pruszyńskich przyszedł na świat w roku 1865 ojciec księdza, Antoni Eustachy. Wkrótce po urodzeniu zmarła matka, a w roku 1871 ojciec. Wychowaniem syna zajęli się przyjaciele ojca, państwo Łuszczewscy, którzy w roku 1887 adoptowali Antoniego i od tej pory używał on podwójnego nazwiska Marylski-Łuszczewski. Antoni Marylski-Łuszczewski był człowiekiem nieprzeciętnym. Blisko związany z kręgami narodowymi (przyjaźnił się z Romanem Dmowskim) wywierał znaczny wpływ na ziemiaństwo polskie publikując artykuły w prasie. Po wojnie był posłem na Sejm.

Antoni Marylski-Łuszczewski ożenił się z Wandą Kozakowską – kresowianką, wychowaną we Francji i Szwajcarii. Z małżeństwa tego było czterech synów: najstarszy Wojciech – z zamiłowania typowy kowboj, Jan – malarz, uczeń Tadeusza Pruszkowskiego, Antoni – nasz bohater i najmłodszy Edward – zamordowany przez Niemców w 1944.

Dwór w Pęcicach nie był rodzinną posiadłością Marylskich zbudowany w latach 1808–1809 dla Pawła Sapiehy w połowie XIX wieku przeszedł na Łuszczewskich, przybranych rodziców ojca księdza Marylskiego. Dwór ten zniszczony na początku wojny w roku 1914 został z troską odbudowany, a na frontonie umieszczono napis: „Jam dwór polski, co walczy mężnie i strzeże wiernie”. Inskrypcja ta dobrze oddaje klimat domu Marylskich z lat dziecięcych Antoniego. Mimo dość kosmopolitycznych poglądów matki, wszyscy synowie przywiązani byli całym sercem do Polski, do jej kultury i tradycji.

Jak pisze o Marylskim w swej fascynującej książce Jacek Moskwa – „Wczesne dzieciństwo upłynęło mu pod czułą opieką matki, która kształtowała jego pogląd i wychowanie. (...) Często z matką wyjeżdżali do Francji, gdzie miała rodzinę. Pobyty te sprawiły, że i później Antoni Marylski znajdował tam drugą ojczyznę”.

Do szkoły średniej Antoni Marylski uczęszczał w Warszawie. Było to gimnazjum gen. Chrzanowskiego przy ul. Smolnej. Jednak maturę zdawał w Łomży w roku 1911. Następnie odbywał praktykę rolną w Łaniętach u Wyganowskiego. Po wybuchu wojny początkowo pracował jako pielęgniarz w szpitalu wojskowym. W roku 1916 wstąpił jako ochotnik do pułku kijowskiego, a następnie przeniósł się do Brygady Strzelców Polskich. Brał udział w walkach koło Czortkowa. Po wybuchu rewolucji październikowej znajdował się w Piotrogrodzie. Był to okres pozostawania Marylskiego pod wpływem tołstojowskich idei religijno-pacyfistycznych. W roku 1919 powrócił do kraju, a następnie wyjechał do Francji, gdzie zaczął pracować w konsulacie polskim. Równocześnie podjął studia, które następnie kontynuował (1921 rok) w Warszawie. I tu nastąpił rzeczywisty zwrot w życiu Antoniego Marylskiego. Pod wpływem koleżanki Ireny Hebdzyńskiej-Szumlakowskiej wiosną 1922 wziął udział w rekolekcjach ks. Władysława Korniłowicza w kaplicy na pensji panny Plater przy ul. Pięknej. Spowiedź, a następnie odwiedziny z księdzem Korniłowiczem Matki Elżbiety Czackiej w szpitalu przy ul. Hożej, ukazały Marylskiemu inny świat, któremu warto oddać wszystko. O wydarzeniu tym pisał później: „Nagle zobaczyłem to, czego mi brakowało od 18 roku życia. Ujrzałem cały Kościół ze wszystkimi jego tajemnicami, odkryty nagle jakby w błysku światła: Chrystus Pan, Ewangelia, Sakramenty – i konieczność oddania się tej Prawdzie, która tak nagle zajaśniała przede mną”.

Dalsze lata Antoniego Marylskiego są już powszechnie znane: budowa Zakładu w Laskach, praca w zarządzie Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi (przez blisko 20 lat był prezesem zarządu), bezpośrednia praca wychowawcza z chłopcami niewidomymi oraz wyjazdy zagraniczne, a w tym nawiązanie przyjaźni z kardynałem Charles Journetem i Jacques Maritaineem.

W czasie okupacji Antoni Marylski związał się z podziemiem Armii Krajowej. Wiosną 1942 roku został członkiem Rady Organizacyjnej Polskiego Związku Zachodniego, zajmującego się Polakami wysyłanymi na roboty przymusowe do Rzeszy. Do roku 1945 był członkiem prezydium i przewodniczącym Wydziału Duszpasterskiego Związku. Dzięki niemu wysyłano w celach duszpasterskich do Rzeszy księży i ludzi świeckich, którzy podtrzymywali na duchu Polaków tam przebywających.

Antoni Marylski musiał kilkakrotnie kryć się przed próbą aresztowania go przez gestapo. Przed akcją „Burza” jemu powierzono organizację szpitalika powstańczego na terenie Zakładu. Po wojnie, podobnie, jak inni mężczyźni z kierownictwa Lasek musiał ukrywać się przed ewentualnym aresztowaniem przez NKWD. Ze względu na zły stan zdrowia kierowanie administracją Zakładu przekazał Zofii Morawskiej, która ważniejsze decyzje z tej dziedziny zawsze z nim konsultowała.

W latach stalinowskich i późniejszych, pokój Antoniego Marylskiego w Laskach stał się miejscem spotkań Księdza Prymasa Wyszyńskiego z działaczami ugrupowania „Znak”. Zasługi na tym polu ks. Antoniego są ciągle jeszcze nieznane. Potrafił on godzić zwaśnionych i pomagać w szukaniu kompromisu. Dlatego jego śmierć w Wielką Sobotę w dniu 21 kwietnia 1973 roku była wydarzeniem ogromnej wagi. Mszę świętą celebrował, kazanie wygłosił oraz kondukt na cmentarz poprowadził Ksiądz Prymas Wyszyński. Za trumną szli ludzie różnych światopoglądów, statusu społecznego i pozycji socjalnej. Żegnano wielkiego człowieka, który umiał pochylić się nad każdym, zarówno człowiekiem bogatym, jak i biednym, człowiekiem nauki, czy prostym robotnikiem, starcem i dzieckiem. Ze szczególną troską interesował się niewidomymi chłopcami z lekkim upośledzeniem umysłowym, a oni też kochali go jak ojca.

Pochodnia, październik 1994