Michał Żółtowski

Nauczyciel i wychowawca w szkole w Laskach

Patriota, kombatant

Historyk, autor książek o najwybitniejszych niewidomych w Polsce

 

Człowiek wielkiego formatu

Władysław Gołąb

Kawalerzysta, żołnierz Armii Krajowej, pisarz, historyk, wybitny działacz społeczny i przede wszystkim przyjaciel niewidomych. To najkrótsza charakterystyka Michała Ignacego Żółtowskiego, który przeszedł przez życie, dobrze czyniąc. Zmarł w dniu 22 grudnia 2009 roku w szpitaliku zakładowym w Laskach. Pogrzeb odbył się w Laskach 30 grudnia. Mszę świętą celebrował przyjaciel zmarłego ks. kardynał Franciszek Macharski. W koncelebrze wzięli udział: ks. bp Bronisław Dembowski oraz piętnastu kapłanów. Kazanie wygłosił ks. bp Dembowski. Nad trumną przemówienia pożegnalne wygłosiło kilka osób. Ja żegnałem go w imieniu kierownictwa Dzieła Matki Czackiej. – Byłeś dla nas wzorem człowieka honoru, prawości i rzetelności. Dla Ciebie, jak pisał Norwid, tak zawsze było tak, a nie – nie. Wszelkie cierpienie znosiłeś z godnością i pokorą. Nie lubiłeś mówić o swych chorobach i umiałeś je poświęcać Bogu – mówiłem na pożegnanie.

Michał Żółtowski, syn hrabiego Jana Żółtowskiego i Ludwiki z Ostrowskich, urodził się 21 maja 1915 roku w Lozannie w Szwajcarii. Rodzinnym majątkiem Żółtowskich był Czacz w Ziemi Kościańskiej w Wielkopolsce. Ojciec Jan Żółtowski należał do Komitetu Narodowego Polskiego. Wraz z Ignacym Paderewskim i Romanem Dmowskim uczestniczył w podpisaniu traktatu pokojowego w Wersalu w czerwcu 1919 roku.

Ludwika i Jan Żółtowscy mieli jedenaścioro dzieci. Michał uzyskał gruntowne wykształcenie. Płynnie posługiwał się językiem niemieckim i francuskim. W latach trzydziestych studiował na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Ojciec marzył dla syna o karierze politycznej. Po uzyskaniu magisterium z prawa w 1938 roku ukończył Szkołę Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu z przydziałem do 15 Pułku Ułanów w Poznaniu. Była to szkoła elitarna, ale świetnie kształcąca charaktery młodych ludzi. Podczas wojny służył w kawalerii na terenie Lubelszczyzny rozbrojony przez Armię Czerwoną, uciekł i przez „zieloną granicę”, wrócił na Lubelszczyznę. W 1943 roku złożył przysięgę żołnierza Armii Krajowej. Czasy te opisał w książce „Tarcza Rolanda”. Po wojnie zrealizował dawno zrodzone w jego sercu powołanie w dniu 2 lipca 1945 roku został przyjęty do Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Wtedy nawiązał przyjaźń z młodym alumnem Franciszkiem Macharskim. Jednak po dwóch latach nastąpiło załamanie się zdrowia Michała. Lekarze zdecydowali, że musi opuścić seminarium dla ratowania życia. Było to dramatyczne przeżycie dla Żółtowskiego. Przez jakiś czas pracował w gospodarstwie rolnym w Olsztyńskiem, a następnie przez przeszło rok w zakładzie wychowawczym księży Salezjanów we Fromborku. Do Lasek za radą Andrzeja Przewłockiego przybył 31 stycznia 1950 roku. Po kilku miesiącach zapadł na gruźlicę i dopiero od 1953 roku podjął regularną pracę w Zakładzie dla Niewidomych. Tu zetknął się z Henrykiem Ruszczycem, twórcą polskiej szkoły rehabilitacji zawodowej niewidomych i podjął wieloletnią współpracę w szkoleniu zawodowym. Na krótko wyjechał do Pieścideł, aby poprowadzić gospodarstwo rolne zakładu. Jednak gruźlica ciągle dawała znać o sobie. W 1958 roku na 15 miesięcy wyjechał do Szwajcarii, aby tam ratować zdrowie. O tym pobycie często opowiadał. Zachwycały go krajobrazy Szwajcarii. Interesował się życiem prostych ludzi. Gdy wrócił do Lasek, z zapałem zajął się pracą wychowawczą, szkoleniem zawodowym niewidomych i życiem społecznym. Z jego inicjatywy w zakładzie powstała Ochotnicza Straż Pożarna i przez wiele lat pełnił funkcję prezesa tej organizacji. Nawiązywał kontakt z młodzieżą zatrudnioną w zakładzie. Organizował dla nich spotkania i pogadanki. Miał szczególny dar gawędziarskiego opowiadania.

Wszystko to jednak czynił z myślą o służbie niewidomym. Często chodził na spotkania z grupą niewidomych chłopców i opowiadał im o historii Polski, o wielkich Polakach, o sztuce. Był malarzem amatorem. Miał dar barwnego opisu świata. Przez ostatnie lata życia księdza Jerzego Wolfa mieszkał w pokoju obok.

Ksiądz Wolf był zafascynowany Michałem Żółtowskim, a Michał księdzem. Przypomnijmy, że ks. Jerzy Wolf (1902–1985) był jednym z najwybitniejszych polskich malarzy drugiej połowy XX wieku.

W latach 1969–1987 Michał Żółtowski pełnił funkcję sekretarza Zarządu Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi. Na tym stanowisku odznaczał się dyskrecją i poczuciem ogromnej odpowiedzialności. Od lat osiemdziesiątych podjął pracę w komisji historycznej Towarzystwa. Ta praca wciągnęła go całkowicie. Owocem jej były liczne publikacje: „Tarcza Rolanda” (1988 rok), „Henryk Ruszczyc i jego praca dla niewidomych” (1994 rok), „Blask prawdziwego światła” – Matka Elżbieta Róża Czacka i Jej dzieło (1999 rok), „To wszystko działo się naprawdę” (2002 rok), „Jan Szkolik artysta stolarz w służbie niewidomym. Żołnierz Grupy „Kampinos” AK” (2005 rok), „Historia Straży Pożarnej w Laskach 1958 – 1984 r.” (2007 rok) i wiele innych.

Z inicjatywy władz ochotniczych straży pożarnych w 1984 roku Michał Żółtowski został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi. W dniu 3 września 2007 roku na wniosek kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej odznaczył Michała Żółtowskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Dziękując za to odznaczenie, Michał Żółtowski powiedział: „Na ręce Pana Ministra składam gorące podziękowanie Panu Prezydentowi, dziękuję moim wspaniałym rodzicom, którzy nauczyli mnie miłości Ojczyzny, dziękuję środowisku Lasek, które nauczyło mnie serdecznego stosunku do drugiego człowieka, a w tym miłości do niewidomych”.

Pochodnia, styczeń/luty 2010